niedziela, 28 czerwca 2009

Bolerko, czyli moja wersja Cropped Cardigan

Skończyłam moje bolerko już ponad tydzień temu, ale musiało wyprane i pachnące poczekać na lepszą pogodę do fotografowania:)
Wyszukała go w sieci Pimposhka, zaczęła dziergać i w ślad za nią poszłam ja.
Projekt z serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Raglan robiony od góry, opis prosty i czytelny. Chociaż ja nie trzymałam się go przesadnie. Po raz pierwszy robiłam I-CORD i bardzo mi się ten sposób wykańczania dekoltu spodobał, pewnie wykorzystam go przy innej okazji. Zrobiłam inne listki, według własnego pomysłu( w oryginale wykonane były ściegiem ryżowym, moje są gładkie). Teraz kilka 'leżących'ujęć:






Kilka na manekinie:







...i trochę zbliżeń:








A na koniec ja:







Może pomyślicie, że przesadziłam z tą różą(sama chyba nie odważyłabym się tak wyjść z domu), ale tak bardzo spodobała mi się dziergana róża Effci, a że swojej jeszcze nie zrobiłam, to gwizdnęłam z pobliskiego krzaczora i przyozdobiłam nią swoją pierś:)



Bolerko zrobiłam z Angory Ram, na drutach 3mm i zużyłam półtora motka włóczki. Plisę przyszyłam bardzo grzecznie i cierpliwie graftingiem :








Oczka z odpowiedniego rzędu nabrałam na dodatkowy drut i poszło...
Nie zwracajcie szczególnej uwagi na kolory bolerka na zdjęciach, bo jak widzicie dzisiaj to była loteria. W rzeczywistości kolor jest 'bardzo granatowy', ale nie tak ciemny jak listki.


A teraz z innej beczki.

Znalazłam u Brahdelt przepis na najłatwiejszy biszkopt Babci Doroty i dzisiaj czem prędzej go upiekłam:






Prawdziwa pychotka, znika z talerza w oka mgnieniu, szczerze polecam:) Chyba po raz ostatni wykorzystałam w tym sezonie świeże truskawki:(

poniedziałek, 15 czerwca 2009

I ja też tam byłam

Wybrałam się wczoraj na Pole Mokotowskie, choć w sobotę czarno to widziałam, bo lało strasznie. Ale aura zmieniła swoje oblicze i bez obaw, że zmoknę wyruszyłam. Na miejsce dotarłam około godz. 12.20 i ku mojemu zdziwieniu, żaden drut w słońcu nie błyszczał. Zaczęłam intensywniej wytężać wzrok i ..... i dojrzałam nieśmiało powiewającą włóczkę, która zapraszała mnie chętnie na ławeczkę, na której siedziała już Kruliczyca. Nieco później dotarła Szpilka, Myszoptica, Kalina, Brahdelt i Bietas.








Dziergałyśmy sobie i rozmawiałyśmy miło na tematy różne i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, czas płynął zbyt szybko:( Przechodnie reagowali różnie, jeden pan nazwałał naszą gromadkę "Kołem gospodyń miejskich", znaleźli się też delikwenci natrętni, ale w skromnej ilości. Większość przechodziła i zerkała w naszą stronę z zaciekawieniem.

Ja zabrałam ze sobą to:






Pojawiła się propozycja cyklicznych spotkań, co bardzo nas ucieszyło:)

Zdjęcia dziergających, nie są mojego autorstwa. Podprowadziłam je Myszoptice i Brahdelt, dziewczyny nie macie mi chyba tego za złe?:)

piątek, 5 czerwca 2009

Odleciałam

..., odjechałam, wpadłam w trans. Nie mam pojęcia jak to nazwać, a zaczęło się tak...

Pewnego dnia otworzyłam szufladę, w której trzymam pojedyncze motki, resztki włóczek. Różne kolory, różne grubości, nic takiego, z czego można by zrobić coś większego, ale...

No właśnie, ale można zrobić to, co ja lubię robić najbardziej, coś co sprawia mi dużą frajdę, coś do czego nie są potrzebne mi opisy. Kiedy zaczynam to robić pomysły same przychodzą mi do głowy:o)

Właśnie to coś:







Na tym jednak nie koniec. Szperając na Ravelry natknęłam się na czapeczkę, która już dawno wpadła mi w oko... i na dodatek nijak nie chciała wypaść:) Dlatego powstały one, ...owocowe czapeczki:










Patrząc od lewej: Liczi, Śliwka, Cytrynka, Truskawka i Jagódka;)


Nie trzymałam się opisu, robiłam ze zdjęcia i celowo wydłużyłam górną część.
Wzystkie kapelusiki i czapeczki wykonane są z bawełny(wyjątek stanowi jeden kapelusik zrobiony z Loreny-miesznki bawełny i akrylu)
Oto efekt pracy trwającej tydzień z haczykiem^o^.