czwartek, 29 lipca 2010

Nie próżnuję

Daleko od Warszawy, ale z niezbędnikiem pod ręką dziergam:)
Kupiłam kiedyś motek włóczki skarpetkowej, tak z ciekawości. Od początku nie miałam zamiaru robić z niej skarpet, tylko chustę. Wybór padł na MOONLIGHT SONATA SCARF .


Spodobał mi się od pierwszego spojrzenia. Ażur dwustronny, wymagający uwagi, ale nie trudny.


Oto to to:


















Chustę robiłam na drutach 4,5 mm. Motek wystarczył na jedno powtórzenie wzoru więcej niż sugerowano w opisie. Pikotki przy bordiurze robiłam według własnego pomysłu, ale różnicy chyba nie widać?!

Włóczka godna polecenia, miła i rewelacyjnie mknie po drutach.

Pędzę dziergać kolejną rzecz;)

Tymczasem!

wtorek, 20 lipca 2010

Aestlight shawl na bis

Postanowiłam zrobić prezent koleżance. Taki mały dowód wdzięczności. Przesłałam jej zdjęcia chust i wybrała Aestlight shawl .

Zamówiłam włóczkę i zabrałam się do pracy. Koleżanka wkrótce wraca za ocean, dlatego nie chciałam zwlekać i przekazać jej upominek na ojczystej ziemi:)))














Chustę robiłam podobnie jak poprzednią z włóczki Merino-Lace. W tym samym kolorze, tylko w wersji superwash, druty 3,5mm.

Wyjeżdżam z Warszawy, w związku z tym kontakt ze mną będzie ograniczony. Jak tylko mi się uda, będę tu zaglądać. Wrócę na krótko w sierpniu, by znowu...

Ale o tem potem:)))

Do miłego!!!

czwartek, 15 lipca 2010

Blossom

Mam kilka książek Kim Hargreaves w swoich zasobach, ale tylko jeden sweterek - Harmonie. Postanowiłam to zmienić. Wybór padł na Blossom. Nie mi jednej wpadł w oko:)
Na temat opisu do niego też już trochę można było poczytać. Nie będę się zatem powtarzać. Fakt jest taki, że trzeba kombinować po swojemu.
Tak też zrobiłam. Robiąc rękawki zrezygnowałam z pikotków w każdym rzędzie. Uznałam, że w co drugim zupełnie wystarczą;)))

Zobaczcie same co wymęczyłam:








Oczywiście muszą być dwie wersje, jedna bez kwiatka, druga z....
Ubóstwiam kwiatuszki:)))







Ostatnio blogowo zajmowałam się głównie odpisywaniem na maile z prośbą o tłumaczenie opisu szala Summit. Po 150 przestałam liczyć:) Starałam się odpisywać na bieżąco! Nikt nie jest doskonały, dlatego jeśli kogoś niechcący pominęłam, proszę o kontakt. Niektóre listy wracały do mnie, bo nie podano mi prawidłowego adresu:( Otrzymałam szalenie miłe maile zwrotne z podziękowaniami, te najbardziej mnie ucieszyły. Jak to zwykle przy takich okazjach bywa, znalazły się i takie osoby, które nie odezwały się po otrzymaniu ode mnie tłumaczenia.

To żyje już własnym życiem i multiplikuje się przez inne blogi. Tak więc jesienią plony będą ogromne. Może zorganizujemy paradę Summitowców???;)))

Tymczasem!