piątek, 31 grudnia 2010

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

...





Niech Nowy Rok będzie dla Was lepszy niż mijający,
niech przyniesie radość, spełnienie
... i wpisujcie ile wlezie...
i niech się spełnia!!!

  Rene

środa, 29 grudnia 2010

Serce...

serduszko raczej...
Może być papierowe, ceramiczne. Świeczka czy mydełko. Wszystko mi jedno. Lubię wszystkie. Może to infantylne, ale mnie rozczula. Kupuję, ale nie kolekcjonuję - wykorzystuję na bieżąco:)

Kiedy wpadło mi w oko dziergane serduszko, też chciałam je mieć.

Oto ono:






To serduszko też postanowiłam wykorzystać. Nie wzięłam ze sobą z Warszawy żadnych ozdób choinkowych, więc nie miałam wątpliwości, co z nim (nimi) zrobić. Powiesiłam je na nasze drzewko:






Do tego z Shetlanda 1ply własnej produkcji zrobiłam gwiazdki, z trochę koślawej (różnej grubości) nitki, ale będzie pamiątka:) Bywam sentymentalna, można powiedzieć niestety.







Serduszka i Gwiazdorek (tak w Wielkopolsce mówi się na Świętego Mikołaja) są żywoczerwone, ale zdjęcia są "za mgiełką".

Pozdrawiam :)

Update:

Serduszko

Gwiazdka

Niestey linki są dla Ravelryrowców :( Jeśli ktoś chciałby opis bardzo, bardzo, niech skrobnie do mnie na maila. Coś zaradzimy :)

poniedziałek, 27 grudnia 2010

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia...

Wszystko zaczęło się niemalże rok temu. Najpierw był zachwyt, wielki... Później podziw... Ciągłe szukanie pretekstu, żeby móc Go zobaczyć... choćby z daleka, przez szybkę...
Jak tylko nadarzyła się okazja zobaczyć Go na żywo, na własne oczy, natychmiast z niej skorzystałam! Przemierzyłam setki kilometrów i wreszcie nastąpiła ta chwila, stoi przede mną klasyczny, piękny...
... owładnęła mną nieśmiałość, zawstydzenie, strach przed pierwszym dotykiem...
Nie wierzyłam, że kiedyś będzie mój. Wróciłam do domu, wyciszyłam emocje, oddałam się codzienności.

Ale w sierpniu fascynacja dopadła mnie ze zdwojoną siłą. Cały czas zastanawiałam się jak Go zdobyć. Nieprzespane noce, setki myśli kłębiących się po głowie. Wreszcie pojawiła się nadzieja, która towarzyszyła mi przez kolejne miesiące...
Od końca listopada miałam pewność, że "mój ci On". Teraz pozostało czekanie na Jego przybycie. Normalnie trwało by to około tygodnia, ale los nie był dla mnie tak łaskawy i wystawił moją cierpliwość na wielką próbę. Zniosłam to z pokorą. Po trzech tygodnach miałam Go w domu:)

Od razu poddałam Go wszelkim zabiegom kosmetyczno-relaksacyjnym. Należało Mu się to po tak długiej podróży. Ale następnego dnia bez skrupułów wzięłam go w obroty:






Moja pierwsza niteczka - Shetland (1 i 2ply):








Pumpkin na szpulce - Corriedale:






... i jako precelek:






Merino z jedwabiem - nitka pojedyncza i 2ply:








Jeszcze jeden precelek, mój ulubiony jak do tej pory - Shetland:






Na koniec ujęcie na szpulce (najbardziej zachwyca mnie nitka w tej postaci) i w kłębuszku :)






Wiem, że długa droga przede mną. Wiele się muszę nauczyć i bardzo się z tego cieszę.

Chciałam Wam od razu pokazać mój Kołowrotek, ale to prezent gwiazdkowy od męża i musiałam cierpliwie odczekać:)))

piątek, 24 grudnia 2010

...













Życzę Wam Kochani pięknego czasu

Przepełnionego Radością i Bliskością

Domu pachnącego choinką i pysznościami

Wymarzonych prezentów

A w Nowym Roku wielu pomysłów

Spełnienia

Szukania i znajdywania właściwych dla Was ścieżek 


                                    Rene

środa, 15 grudnia 2010

Cynamon...

Choć używam go chętnie w kuchni przez okrągły rok, kojarzy mi się nierozerwalnie z okresem bożonarodzeniowym. Lubię, kiedy w tym czasie pachnie nim dom. Lubię laski cynamonu jako element stroików w przezroczystym szkle, bądź połączone z suszonymi pomarańczami, wiszące na miedzianych drucikach w oknach.






Jakiś czas temu kupiłam moją najulubieńszą wełnę w tym kolorze. Postanowiłam wrzucić ją na druty i tak powstała moja wersja sweterka Folded. Kolejny prosty w moim repertuarze i na pewno nie ostatni.








Opis jest czytelny, ale odniosłam wrażenie, jakby rozmiary były zawyżone. Normalnie dziergałabym M, ale sweterek wychodził za duży, dlatego zrobiłam go w rozmiarze S.

wtorek, 7 grudnia 2010

Nazbierało się kilka drobiazgów...

Cały czas gdzieś gonię :) Bynajmniej nie z powodu zbliżającego się Bożego Narodzenia, bo przygotowania świąteczne nawet lubię. Mąż wyjechał na dwa tygodnie na kurs i zostałam sama na posterunku. Ciągle gdzieś jeżdżę. Albo muszę zawieźć, albo przywieźć, albo zakupy, albo wywiadówka. Namnożyło się tych ALBO całkiem sporo!

Dzisiaj pokażę kilka rzeczy, które już od dawna grzeją półkę... , albo :) są noszone.

Zuzia zażyczyła sobie getry w tym samym kolorze, co jej Idlewood.
Dokupiłam włóczkę i proszę :




W ruch poszły druty skarpetkowe, drewniane Knit Pro, bardzo je lubię!
Było trochę zabawy, żeby skosy się dobrze układały, każdą getrę dziergałam inaczej.


Powstały kolejne dwie narzutki. Tym razem są wyjątkowo ciepłe, bo zrobione z grubaśnej włóczki, mieszanki wełny i moheru.

Jedna ciemnogranatowa, nazwana przeze mnie Jagódką :






Druga, ze względu na kolor zwana Malinką :






Oprócz tego zrobiłam czapkę. Koniecznie zobaczcie czapki Basi zrobione tym wzorem, są cudne! Zrobiłam nim Pimposhkową czapę w zeszłym sezonie.






Mam zamiar wyprodukować co najmniej jeszcze jedną, z włóczki która została mi od "Najmojszego".
To tyle. Pędzę, bo kolejne ALBO wzywa :)