sobota, 24 grudnia 2011

Gwiazdka 2011




                                                              "Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można znaleźć go gdzie indziej"



                     Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam Kochani

                                  cudnych chwil z rodziną.

                         Niech będzie to czas miłości refleksji, spokoju

                              i odpoczynku po całorocznej gonitwie.

               W Nowy Rok wejdźcie radośnie z głową pełną pomysłów.

                                      Wszystkiego Dobrego!!!


                                                             Rene

środa, 7 grudnia 2011

Inspira Cowl

Jak tylko pojawił się na Ravelry, ponad rok temu, pomyślałam - też taki chcę. Kombinowałam z jakiej włóczki go wyprodukować, coś nawet uszykowałam, niestety zawsze inna robótka była ważniejsza. Przez ten czas powstało "pincet" wersji. Nadszedł moment - TERAZ ALBO NIGDY!!!



A kuku:













Otulacz zrobiłam z zupełnie innej włóczki niż planowałam. Co prawda obiecałam sobie, że w tym roku nie kupię już ani grama włóczki. Niestety jak na nałogowca przystało, nie dotrzymałam słowa. Jak się wejdzie do sklepiku, gdzie wszędzie, dosłownie wszędzie, na półkach, na podłodze, stolikach roi się od pięknych nitek, nie sposób się oprzeć. Kupiłam śliczne Noro Kochoran - numer 75 i Noro Kogarashi - numer 21, skład bajeczny, cena już nie :( Mikołajki trochę zagłuszyły moje wyrzuty sumienia.







Całość zrobiłam na drutach 6mm. Wybrałam pierwszą wersję otulacza, bo jest ich kilka. Trochę pozmieniałam opis. Nabrałam 140 oczek zamiast 144 i inaczej rozłożyłam sekcje ściągacza 2X2. Jestem zadowolona z efektu. Świeżutki, prosto z drutów narzuciłam na grzbiet i pojechałam z dziećmi na wizytę do dentysty. Ale o tym nie będę pisać szczegółowo. Jako mama muszę tylko dodać, że moje dzieci są bardzo dzielne i nie marudzą w gabinecie ;)

czwartek, 1 grudnia 2011

Na główkę

... nie będę skakać, o nie. Łepetyna mi pulsuje, że aż miło :( Dziecię zaczęło edukację szkolną, przynosi do domu różności i dzieli się niechcący z mamusią. Nie pamiętam kiedy chorowałam z taką częstotliwością. Ale jak Synuś niedomaga, to jak mam go nie przytulić, pocieszyć. Nie da się i już.
Jakoś musimy przez to przebrnąć, mam nadzieję. Starsze Dziecię też miało chorowite początki.


Ale nie o wirusach i innych takich chciałam pisać.

Poczyniłam kilka nowych czap, dla rodziny bliższej i dalszej, a nawet całkiem dalekiej.

Pierwsza, mężowska, żeby mu główka po basenie nie marzła :) W zasadzie robiłam według tego wzoru, ale wydłużyłam go nieco, bo moja nitka była zdecydowanie cieńsza. Zrobiłam inne niż w opisie zakończenie. Co prawda to nie męski model, mimo to czapka nie wydaje się być niemęska. Zrobiłam ją z zapasów włóczki Lang Yarns Baby Alpaca. Tej samej, z której robiłam tunikę, którą się tak zachwycałam. Rzeczywiście włóczka jest mięciutka, w robocie fantastyczna. Jednak kompletnie nie sprawdza się na większe formy. Mechaci się okrutnie i do tego jeszcze filcuje w trakcie noszenia. Nie mam pojęcia, czy to tylko ta baby alpaka tak ma, czy inne też. Napiszcie jakie macie doświadczenia z tego rodzaju nitką! Czapa w każdym razie ma się dobrze, a jest noszona już jakiś czas.






Zdjęcie na córcianej główce w warunkach mocno niesprzyjających:







Druga czapa powstała na życzenie bratanka, w kolorach rasta:








Twórczość własna :) O prezentację poprosiłam moją nadworną modelkę, bo bratanek hen daleko. Czapencja tak się spodobała córci, że następnego dnia powstała kolejna specjalnie dla niej, prawie identyczna.


Na koniec berecik, nie moherowy, tweedowy dla cioci. Ale ciocia też daleko, więc wiadomo córka (trochę na nią za duży, trudno)








Skorzystałam z wzoru November Beret . Sympatycznie się go plotło, bo opis jest bardzo dokładny. Od siebie dodałam plisę na dole. Robiłam go z włóczki Phildar Taiga, na drutach 3mm. Jest dość zbity, ale taki miał być.