poniedziałek, 31 marca 2014

Rzemyki

Są tacy, którzy twierdzą, że to co nas spotyka jest dziełem przypadku. Inni z kolei wierzą, że nic nie zdarza się bez powodu, wszystko ma swój cel i sens. Nie będę prowadzić tutaj filozoficznej dysputy, bo sprawa jest banalna. Zachciało mi się koralikowania, to już wiecie. W szale zakupowym, jak na rasowego dyletanta przystało, nabyłam sporą ilość maleńkich końcówek. Nie wydaje mi się, żeby był w tym ukryty jakiś szczególny cel. Może więc przypadek? Zastanawiałam się jakby je spożytkować. Dość szybko pomyślałam o rzemykach (nie ja jedna zresztą), które mogłabym w nie wcisnąć i tak też zrobiłam.








Wyszły lekkie i delikatne z małą ilością ozdobników i choć bardzo mi się podobają, nie planuję kolejnych zakupów. Jeszcze kilka powstanie, bo nie wszystkie końcówki wykorzystałam ;)

sobota, 15 marca 2014

Jollyoly Cowl



Zachwycił mnie kolor tej włóczki. Natychmiast obudziła się we mnie żądza posiadania. Ale swoje musiałam odczekać, żeby zebrać potrzebne na nią tiurliki. W końcu wpadła w moje ręce.
Od tamtej pory minęły cztery lata. W tym czasie pojechała ze mną do Brukseli i po trzech latach wróciła do Warszawy, gdzie przeleżała kolejne pół roku. Ciągle nie miałam na nią pomysłu. Chciałam zrobić coś wyjątkowego. Za sprawą Hani pojawił się godny tej nitki projekt, który miałam przyjemność testować :)

Przewinęłam włóczkę





... i chwyciłam za druty





Moja odsłona Jollyoly Cowl w całej swej krasie









Cóż mogę napisać więcej? Wzór rozpisany w każdym szczególe perfekcyjnie, robótka sunęła po drutach fantastycznie. Co do samej włóczki mam stosunek raczej chłodny, bo mechacenia raczej nie uniknie. Kolor nadal mnie zachwyca i tego się trzymam!

Pozdrawiam wiosennie :)

poniedziałek, 10 marca 2014

Próby oporu nie powiodły się...

Mówiłam nie, byłam przekonana, że absolutnie nie dam się w to wciągnąć... i poniosłam fiasko na całej linii. Zaczynałam N-razy, odkładałam, by za chwilę znowu sięgnąć po nitkę, szydełko i ... koraliki. Jedno mogę napisać. Niesamowite jak człowiek mało sam siebie zna i ile w nim zawzięcia ;)


Mój koszyczek z niekompletnym urobkiem, no tak na oko z dwóch tygodni prób:




Moja pierwsza...




... i kolejne







Pierwszy ukośnik







Stwierdziłam, że jestem ograniczona ... kolorystycznie, dlatego powstała Eklerka:





Dla tego wzoru chciałam opanować tę sztukę:






Ćwiczę regularne wzorki...






... i niewzorki :)





Koralikowanie wciąga okrutnie, dlatego końca nie widać. W ramach równowagi popełniłam prosty sweter, o którym przy innej okazji... Sporo nauki jeszcze przede mną, można ją czerpać garściami na przykład od Weraph. Dziekuję! Sfera blogowa w tej dziedzinie pozostaje jednak dla mnie wciąż nieodkryta.