środa, 30 grudnia 2015

Na koniec roku...

... przyszedł, jest Pan Mróz, doczekaliśmy się :)


Trzeba wyjąć akcesoria wszelkiej maści, żeby nam grzało, co ma grzać i przy okazji zdobiło. A co?! Namachałam tego ostatnio w zacnej ilości.

Na początek komplet dla Pani Mikołajowej:








Czapka powstała według wzoru Gentian, dzierga się ją błyskawicznie, świetny opis. Szal, to moja radosna twórczość.



Powstało duuuużo czapek, nie wszystkie dzisiaj pokażę...

Baila autorstwa Pauli











Absolutna ekspresowa REWELACJA!!!



Kolejna czapka moja osobista, wełnę dostałam w prezencie :) Malabrigo Rios, wzór Hani Long Walks. Noszę ją namiętnie codziennie!






Kolejna Haniowa... Honey Danny








Połączyłam nitkę Holst Garn i Indiecitę Filcolany. Lubię sobie pomieszać ;)

... i następna Dear Hubbie






Na koniec komin All that Jazz






Wydziergałam go z podwójnej nitki Lana Grossa Cool Wool Merino, zużyłam dokładnie cztery motki. Nabrałam 100 oczek i przerabiałam wzór na drutach 4,5 i 5 mm.


Kolejne dodatki wkrótce ;)

czwartek, 24 grudnia 2015

Boże Narodzenie 2015




Przesyłam Wam życzenia zdrowych, rodzinnych, przepełnionych zapachem wigilijnego stołu Świąt...








                                                             Rene

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Do trzech razy sztuka...

... zrobiłam pierwszą wersję niemalże do końca i przy finiszu właśnie wyszła grubsza sprawa, błąd w opisie. Takie rzeczy się zdarzają w czasie testowania wzoru. Drugie podejście musiałam przerwać dwukrotnie, ponieważ zabrakło mi nitki. Ściągałam ją z Anglii i Danii, hura, hura. Kiedy się zorientowałam, że pomimo dokupienia włóczki, ponownie mi jej nie wystarczy (zostało mi tylko zamknięcie oczek), odłożyłam robótkę. W końcu sprułam po raz drugi prawie gotowego latawca.... Tak, tak... i nie żałuję :)

ale... never give up.... i obiecałam sobie, że go zrobię, choćby nie wiem co ;)

Nie myślałam, że nastąpi to tak szybko.

Wybrałam się w celach towarzyskich do Krakowa i tam zakupiłam nitkę, nową... Wróciłam do domu i w ciągu pięciu dni powstał On - Kite Illusion by Asja Janeczek:








Podsumowując, mój Latawiec jest bardzo KRAKOWSKI, nitka kupiona w Krakowie (w sklepie amiqs u przemiłej Pani!!!), Autorka wzoru pochodzi z Krakowa i zdjęcia pstryknięte zostały tamże...



... było zimno...brrrr




Nie jest to lekki do wydziergania projekt, nie chodzi o stronę techniczną, wymaga jednak sporo samozaparcia i cierpliwości, ale WARTO przez to przejść :)

poniedziałek, 19 października 2015

Dwie chusty

Dwie Projektantki z dwóch odległych krajów, każda inna, obie piękne i piekielnie zdolne! Stworzyły coś wspólnie, bo można, bo się chce, bo warto :) Interpretation zawiera dwanaście wzorów, nie wszystkie "moje", ale dwa na pewno tak!



Chusta Fly Forward by Veera Välimäki powstała jako pierwsza krótko po powrocie z Berlina. Widziałam tam tę chustę na własne oczy, absolutnie mnie zachwyciła. Zrobiłam ją z włóczki, która też skradła moje serce.  Gilliatt bo o niej mowa jest lekka, puchata, dostępna w ciekawych kolorach. Ja wybrałam ten:












Ulubienicą jednak stała się chusta Ley Lines by Joji Locatelli:









Zrobiłam ją z mojej osobistej nitki i noszę non stop :) Oto dowód:







Wiem, wiem, nie jestem mistrzynią selfie ;)


czwartek, 15 października 2015

Nadszedł czas...

Zimno, wiatr hula, znaczy najwyższa pora na otulacz i czapkę.

W pudle znalazłam wełnę, którą kupiłam przed laty w Brukseli. Przerobiłam ją na komin własnego pomysłu:







Do tego zrobiłam czapkę podwójną nitką z włóczki Araucania Botanny Lace.

Zdjęcie zrobiłam, kiedy czapka była w robocie ;) Kiedy wyjęłam ją z kąpieli w płynie eucalan, krew odpłynęła mi z członków wszelkich i ogarnęło mnie przerażenie. Zrobiła się ogromna...
Później zafundowałam jej pieszczoty w ręczniku jednym, drugim i kolejnym... Po wyschnięciu wróciła do stanu sprzed kąpieli i przysłowiowy kamień spadł mi z serca.







Zestaw trafił dzisiaj do Właścicielki!


Kto mnie zna, wie że dla siebie, kiedy tylko się da, wybieram musztardę szeroko pojętą :D





Czapka natychmiast poszła w ruch!!! Spisała się na medal i dlatego planuję kolejne...

czwartek, 10 września 2015

Pocztówki z wakacji...

Pora odkurzyć to miejsce i zanim zupełnie zapomnę o wakacjach, wkleić obrazki ku pamięci :)

Jak wiecie z poprzedniego posta kołowrotek poszedł w ruch na początku lata, nitka szła gładko, zdjęcia też na bieżąco pstryknęłam. Później nastał czas lenistwa, jak to w wakacje. Lubię nicniemusieć ;) Wy pewnie też, ale zdarza się to rzadko... za rzadko...

W sierpniu pojechałam nad morze, ukochane, nasze, jedyne:








Było słonecznie i pysznie ;)









Było dużo jazdy na rowerze i spacerów z kijami :) brzegiem morza, kocham to!!!







Jak widzicie mistrzynią selfie nie zostanę, ale nie o to chodzi ;)



Później był wyczekany Toruń (na relację zapraszam do Pauli)!


Było cudownie i ... smakowicie...








Polecam rewelacyjną restaurację meksykańską Pueblo!!!



Oczywiście odwiedziłam Muzeum Piernika:







Do domu wróciłam pełna wrażeń, z piernikowym sercem własnej produkcji i przytargałam dwie owieczki, nie mogłam im pozwolić zostać w Toruniu :D





Wełniście też się działo, oj działo, w niektórych przypadkach 'wielkogabarytowo' się działo:






Pozdrowienia ślę i do miłego :)