poniedziałek, 24 grudnia 2012

Boże Narodzenie









Wszystkim, którzy do mnie zaglądają życzę Radosnych Świąt.
Niech będzie to czas ciepłych rodzinnych wspomnień.
Bez przejedzenia, bez przemęczenia.
Pamiętajmy że:



To co w życiu ważne ...
Czuje każdy z nas ...
To co w życiu ważne ..
To w sobie masz od lat ...

W jego oczach tyle radości
Co w twych ... niepokoju
Wciąż cię peszy ... jego szczerość
On wie ... kim naprawdę jesteś
Gdybyś przeżył to co on nie trwonił byś tych słów
Miałbyś więcej czasu na to by naprawdę żyć

(słowa Ania Dąbrowska)


Wszystkiego Dobrego!

Rene

czwartek, 13 grudnia 2012

Małgośka


Gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce...
Jakoś tak uleciała ze mnie energia. Liczę, że to stan przejściowy, musi minąć, bom umęczona już okrutnie, a nic specjalnego nie dokonałam...

Rok finiszuje, pędzi jakby ktoś go gonił. Ja zostaję w tyle, zaległości zeszłoroczne łypią na mnie z kątów. Wstyd normalnie :(

Dlatego dzisiaj się zmobilizowałam, zawzięłam i już.
Dziergadeł przybywa, rozgrzebałam ich wiele, kończę po kolei albo i nie, ale do przodu.

Małgośka to komplet składający się z Inspira Cowl, mitenek (własnego pomysłu) i opaski

A wszystko to powstało dla mojej serdecznej Koleżanki z wełnianego torcika poniżej :)







Włóczkę wybierałyśmy wspólnie. Wypadło na Noro Haniwa i Rowan Felted Tweed Aran. Miałam po trzy motki z każdego rodzaju przędzy i zostało pół motka Noro. Dziergałam na drutach 4,5 mm.












Inspira Cowl, to bardzo wdzięczny model, robótki przybywa szybciorem. Przećwiczyłam sobie przy tej okazji łotewski warkoczyk, który bardzo mi się podobał na licznych zdjęciach. Stanowi ciekawy ozdobnik, dlatego wkomponowałam go też w mitenki. Opaska Calorimetry to błyskawiczny projekt, dobrze rozpisany. Zamiast guziczka na życzenie koleżanki zrobiłam troczki :)

To tyle! Zmykam do czapek ;)
Pozdrawiam ciepło mimo panującego przenikliwego chłodu!

niedziela, 18 listopada 2012

Zabawy nadszedł kres...


pora na ogłoszenie wyników :)

Na początku dziękuję za liczny udział w zabawie! Sądząc po komentarzach ten rodzaj rozdawajki bardzo Wam się spodobał :)


Teraz zobaczcie, którą czapkę wybrała Pimposhka:




Pimposhkowe zdjęcie publikuję za Jej zgodą :)




Muszę przyznać, że dobrze znacie Gosię. Najwięcej, bo 39 typów było właściwych, 30 osób obstawiało czapkę "Środkową-Ciemnoszarą", najmniej bo 8 osób wskazało na "Najjaśniejszą".

Wszystkie prawidłowe odpowiedzi zostały wrzucone do maszyny ;)







Resztę pozostawiłam losowi i ręce mojego Synka:







Nagrody są dwie:


* czapka (fason, kolor, rozmiar do ustalenia) powędruje do Scriptorii:






* motek włóczki trafi w ręce Persjanki:







W sprawie czapki proszę o kontakt ze mną, a włóczki z Pimposhką!



Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące "Mojej Osobistej". Nie będę odpisywała indywidualnie, choć miałabym na to ochotę, jednak z czasem gorzej. Jest mi niezmiernie miło, że czapka Wam się podoba :D

wtorek, 13 listopada 2012

Moja osobista


A było to tak. Pewnego jesiennego dnia znalazłam się całkiem przypadkowo ;) w sklepie z włóczką. Piękną. Rowan. Bajka! Do tego przeceny 30%.
Duże zakupy absolutnie nie wchodziły w grę! Ale znam siebie i wiedziałam, że chociaż jeden, najmniejszy motek pójdzie ze mną do domu. Rozglądałam się, podziwiałam i w pewnej chwili podeszła do mnie koleżanka w ręce miała coś, co przyłożyła mi do twarzy i powiedziała, że to mój kolor i ... Skoro mój, to musiałam go wziąć. Tym bardziej, że też wpadł mi w oko.








Poszperałam na Ravelry i znalazłam odpowiedni projekt. Tak powstała moja osobista czapka Norby :)











Popełniłam nawet chwosty, choć miałam chwilę zawahania :D







Czapa natychmiast stała się moją ulubioną! Po prostu się nie rozstajemy!



Na koniec mała Zgaduj-Zgadula:

KTÓRĄ CZAPKĘ WYBRAŁA PIMPOSHKA?







Do miłego!

niedziela, 11 listopada 2012

Gorzka czekolada



... moja ulubiona mniam! Ale nie o niej dzisiaj.

Sweterek powstał z potrzeby, braku czegoś podobnego w moich szufladach. Miał być mały, ciemnobrązowy z dłuuugimi rękawami i okrągłym, dość dużym dekoltem. Od początku wiedziałam z jakiej włóczki go zrobię. Akurat skończyłam dziergać Bessie i Rowan felted tweed stał się moim najulubieńszym materiałem do pracy. Pobiegłam do Zagrody-Źródełka i kupiłam najpierw cztery, a później jeszcze dwa motki.

W tej chwili nie pamiętam już nawet ile nabrałam oczek, ale wiem że:

* korpus (lekko taliowany) do wysokości pach robiłam w jednym kawałku

* rękawy dziergałam metodą magic loop, później wrabiałam je do kadłubka, ale jak można zobaczyć na zdjęciach, nie jest to raglan

* dekolt formowałam metodą rzędów skróconych, wykończyłam go podwójnym tunelem.


Miał powstać prosty, uniwersalny, jak najbardziej noszalny sweterek i taki jest.

Oceńcie same/i :)











Jak widać i do jeansów, i do spódniczki można go włożyć :)

wtorek, 6 listopada 2012

Ishbel - ponownie


Wspominałam w poprzednim poście, że wróciłam do cienizn. Co prawda na krótko, ale co tam ...
Wróciłam też do projektu, który można było u mnie zobaczyć w dwóch odsłonach ( można klikać I i II), na dodatek marudziłam, że taki nudny. A tu niespodziewanie robota sprawiła mi wiele przyjemności :) Prawda jest taka, że sama pewnie bym się za niego nie zabrała. Zrobiłam to na prośbę koleżanki, której Ishbel wpadła w oko.









Robiłam większą wersję chusty. Nie mam pojęcia z jakiej włóczki, bo dostałam ją od zleceniodawczyni bez banderolek. Dość kiepsko się niestety blokowała.


Koleżanka zajmuje się rękodziełem, cudeńka robi takie, że dech zapiera. Biżu wszelkiej maści i decoupage nie ma przed nią tajemnic. Specjalizacja nie moja, więc możemy się naszymi pracami wymieniać :)







Czyż te korale nie są fantastyczne (nie są moje, wypożyczyłam je do zdjęć)? Jak przytargam od W. coś do domu, to na pewno się pochwalę.



wtorek, 23 października 2012

Zagrodzianka i jej mniejsza siostra

Zobaczyłam to u Inki, zachwycona od razu kupiłam wzór. Bez zbędnych ceregieli Rill Scarf wskoczył na druty. Wybrałam piękną włóczkę BFL 4-ply superwash, własnoręcznie farbowaną przez Martę.






Wełna była znacznie grubsza niż ta sugerowana w opisie, dlatego szal powstał w wersji BIG, ale taki był zamiar.

Zdjęcia robione w wakacyjnej scenerii :)









Nie tracąc czasu zaczęłam dziergać kolejną wersję, tym razem lekką i zwiewną jak oryginał. Miałam odpowiednią nitkę, która przeleżała w worku kilka lat i z obawy przed intruzami-podjadaczami, postanowiłam ją zużyć. Lotus Yarns Moon Night #32, bo o niej mowa, okazała się być idealna na ten szalik. Mieszanka wełny jagnięcej i kaszmiru.



Zdjęcia pożyczone z sieci!








Po dłuższej przerwie wróciłam do cienizn i był to całkiem przyjemny powrót :) Obecnie też mam na drutach raczej cienką nić. Ale o tem potem.

Tymczasem!

czwartek, 11 października 2012

Odpaliłam maszynę

Nadszedł kolejny sezon czapkowy, wierzyć się nie chce. Czas leci, nie ma na to rady.
Kto do mnie zagląda wie, że mam czapkowego świra, który mnie za nic nie chce opuścić i teraz ma się wyjątkowo dobrze. Nie ma co za dużo pisać, tylko pokazywać.

Oto co mi spod drutów wyszło tym razem (pierwsza porcja,dziergam dalej, nie przestaję ^_^):















Tradycyjnie dodam, że nie korzystałam z żadnego gotowego opisu. Ale nie odkryłam też niczego nowego. Przeczytałam na blogu Basi-Fanaberii, że w dzianinie wszystko już chyba było. Zatem wszelkie podobieństwa są nie zamierzone.

Nie opisywałam też dokładnie po kolei każdej czapki. Jeśli któraś komuś przypadnie do gustu, proszę o komentarz i tam podam szczegóły :)

Wykorzystałam włóczki leżakujące w pudłach. Choć skłamałabym, gdybym napisała że żadnej wełenki nie kupiłam. Tak trudno mi się oprzeć zerkającym na mnie z regałów cudeńkom. Powinnam mieć absolutny zakaz wchodzenia do włóczkowych sklepów, czy to stacjonarnych, czy internetowych. Ale kto mnie powstrzyma???

czwartek, 20 września 2012

Coś pysznego :)


Chcę się podzielić dzisiaj z Wami przepisem na ciasto. Placek jest sprawdzony, chętnie zjadany przez dzieci, nie tylko moje własne :) Robię go często od ho, ho a może i jeszcze dłużej. Będąc dziewczęciem (mocno małoletnim), podpatrzyłam mamę koleżanki, pobiegłam do domu i zrobiłam sama. Ale byłam z siebie dumna :)



PLACEK MARCHEWKOWY

SKŁADNIKI:

  • 2 szklanki drobno utartej marchwi
  • 2 szklanki mąki pszennej (może być pół na pół z mąką razową)
  • 1 szklanka cukru
  • 3/4 szklanki oleju (rzepakowego bądź uniwersalnego)
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1 łyżka dżemu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 4 jajka


WYKONANIE:

wszystkie składniki wrzucić do miski i energicznie mieszać przez około trzy minuty. Ciasto przełożyć do foremki i piec 40, 45 minut w tempertaturze 180 - 190 stopni C.


Prościej się nie da!


Dzisiaj zrobiłam wersję na bogato, z polewą i wiórkami z czekolady w dwóch "odcieniach". A nawet dwóch wersjach, klasycznej i muffinkowej. Zazwyczaj piekę ciasto w foremce do podłużnej babki, nie ozdabiam, nie polewam, nie posypuję, ale można puścić wodze fantazji.







Smacznego i do zjedzenia :D