Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rowan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2020

don't ask

... mijający właśnie rok był inny, niełatwy, wiele mnie nauczył o sobie samej. Zdarzyło się dużo przykrych rzeczy, ale były też momenty warte zapamiętania. Jednym z takich pozytywnych elementów był pobyt nad morzem. Zawsze mnie nastraja pozytywnie, daje siłę. Dokończyłam tam don't ask, o którym wspominałam w poście "Lubię duety". Połączenie nitek sprawdziło się idealnie, sweter dobrze się nosi. "Niemój" kolor okazał się bardzo lubiany i co najważniejsze od razu przyszyłam guziki 😉
Kieszenie przyszyłam "graftingiem"
Jak zwykle projekt Isabell jest świetnie rozpisany i robi się w zasadzie sam. Nie popełniłam żadnych odstępstw od wzoru. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze i przesyłam uchwycone w kadrze piękne chwile...

wtorek, 30 czerwca 2020

Lubię duety

Najbardziej te włóczkowe. Wprost ubóstwiam łączyć ze sobą różne nitki. Dzisiaj napiszę kilka słów o ostatnim "mariażu" wełny szetlandzkiej z moherem. Czyli BC GARN Bio Shetland i Rowan Kidsilk Haze. Ta ostatnia stanowi u mnie bardzo często dopełnienie innych przędzy.

Dzięki moherowi dzianina staje się puchata i miękka, kolor nabiera głębi, a nasz udzierg jest jedyny w swoim rodzaju 😉
Jeśli komuś nie przeszkadza delikatny włosek, to za wrażenia estetyczne ręczę!

Swetrów mam sporo, ale wiadomo.... nigdy za wiele... Tym razem wrzuciłam na druty kardigan, czego nie robię zbyt często. Ujął mnie klasyczną formą i kieszonkami, taki 'must have', który warto mieć w szafie.



Shetland od BC Garn jest naprawdę piękny, kolory są wielowymiarowe...





Dodałam trochę ognia wybierając ten odcień moheru:






Mam w zasobach sporo swetrów kolorystycznie stonowanych, dlatego poszukuję czegoś nowego, innego, na pierwszy rzut oka "niemojego".
Bardzo mi się spodobał efekt, nie miałam wątpliwości, aby brnąć dalej i przerabiam kolejne, i kolejne oczka...





Jestem po pierwszych przymiarkach i już nie mogę się doczekać gotowego swetra 😌





Tylko kto mi przyszyje guziki?! 😂

A Wy lubicie sobie pomieszać, czy wolicie pojedyncze nitki?





















niedziela, 14 lipca 2019

Hvide

Projekt Anestrick Hvide spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Pamiętałam o nim i wiedziałam, że kiedyś go zrobię. Wiadomo, że różnie bywa KIEDYŚ może okazać się NIGDY. Ale nie tym razem 😉. Dzięki Magdzie, która namówiła mnie na zakup, stałam się posiadaczką nitki Rowan Purelife Revive w kolorze 00464. Włóczka to mix jedwabiu 36%, bawełny 36% i wiskozy 28%, jej struktura i kolor są niejednolite, a takie nitki lubię najbardziej. Świadomość tego, że przędza choć piękna jest znacznie grubsza niż ta sugerowana w opisie swetra, nie przeszkodziła mi widzieć oczami wyobraźni mojej wersji Hvide.

Zachowałam konstrukcję swetra, zmieniły się natomiast jego proporcje i oczywiście liczba oczek. Dziergając rozmiar XS, dekolt sięgałby pępka 😂, a tego nie chciałam. W związku z tym na bieżąco kontrolowałam wielkość dzianiny. Akurat przy tym projekcie nie było to zbyt kłopotliwe. Ostatnio robię dość luźno, dlatego korpus robiłam na drutach 4 mm, plisy na 3,5 mm. Moja próbka 10 cm przerabiana dżersejem to 18 oczek na 24 rzędy.





Samo dzierganie było bardzo przyjemne, a robótki szybko przybywało:







Gotowy sweter musiał swoje odleżeć i "odwisieć", by wreszcie nabrać mocy prawnej do noszenia:









... i stało się!

Są takie swetry, które przed ich włożeniem stają się naszymi ulubionymi. Kiedy wrzucimy je na grzbiet w ogóle nie mamy ochoty ich zdejmować 😉, moja interpretacja Hvide na pewno do nich należy!
















Jestem bardzo zadowolona z efektu mojej pracy. Sweter jest wygodny, włóczka świetna, godna polecenia. Nie robiłam notatek w czasie dziergania, ale gdybyście chciały/chcieli zrobić podobny, służę radą 😊. Ciekawa jestem Waszej opinii na temat mojej wersji Hvide?! Piszcie proszę, każdy komentarz jest dla mnie ważny i bardzo mnie cieszy!






don't ask

... mijający właśnie rok był inny, niełatwy, wiele mnie nauczył o sobie samej. Zdarzyło się dużo przykrych rzeczy, ale były też momenty wart...