poniedziałek, 27 grudnia 2010

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia...

Wszystko zaczęło się niemalże rok temu. Najpierw był zachwyt, wielki... Później podziw... Ciągłe szukanie pretekstu, żeby móc Go zobaczyć... choćby z daleka, przez szybkę...
Jak tylko nadarzyła się okazja zobaczyć Go na żywo, na własne oczy, natychmiast z niej skorzystałam! Przemierzyłam setki kilometrów i wreszcie nastąpiła ta chwila, stoi przede mną klasyczny, piękny...
... owładnęła mną nieśmiałość, zawstydzenie, strach przed pierwszym dotykiem...
Nie wierzyłam, że kiedyś będzie mój. Wróciłam do domu, wyciszyłam emocje, oddałam się codzienności.

Ale w sierpniu fascynacja dopadła mnie ze zdwojoną siłą. Cały czas zastanawiałam się jak Go zdobyć. Nieprzespane noce, setki myśli kłębiących się po głowie. Wreszcie pojawiła się nadzieja, która towarzyszyła mi przez kolejne miesiące...
Od końca listopada miałam pewność, że "mój ci On". Teraz pozostało czekanie na Jego przybycie. Normalnie trwało by to około tygodnia, ale los nie był dla mnie tak łaskawy i wystawił moją cierpliwość na wielką próbę. Zniosłam to z pokorą. Po trzech tygodnach miałam Go w domu:)

Od razu poddałam Go wszelkim zabiegom kosmetyczno-relaksacyjnym. Należało Mu się to po tak długiej podróży. Ale następnego dnia bez skrupułów wzięłam go w obroty:






Moja pierwsza niteczka - Shetland (1 i 2ply):








Pumpkin na szpulce - Corriedale:






... i jako precelek:






Merino z jedwabiem - nitka pojedyncza i 2ply:








Jeszcze jeden precelek, mój ulubiony jak do tej pory - Shetland:






Na koniec ujęcie na szpulce (najbardziej zachwyca mnie nitka w tej postaci) i w kłębuszku :)






Wiem, że długa droga przede mną. Wiele się muszę nauczyć i bardzo się z tego cieszę.

Chciałam Wam od razu pokazać mój Kołowrotek, ale to prezent gwiazdkowy od męża i musiałam cierpliwie odczekać:)))

25 komentarzy:

  1. Od początku wiedziałam, wiedziałam, o kim piszesz!:)))
    I to są Twoje pierwsze nitki?
    Nic nie oszukujesz???
    Matko, ta zaraza się tak szerzy... co ja zrobię, jak i mnie dopadnie? Przecież nikt mi doby nie rozciągnie, no nikt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś naturalnym talentem do kołowrotka, pierwsze nitki i takie cuda! Wspaniały prezent! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rene- perfekcję masz we krwi. Dotychczas podziwiałam Twoje arcydzieła, dzisiaj zamarłam - że też można tak od pierwszego dotyku. Myślałam, że tak cudowna nitka to efekty tysięcy godzin pracy. Pozdrawiam- Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze widzę, że to Preludium Kromskich? Gratuluję pięknych wełenek! I ostrzegam: to uzależnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rene jesteś wyczynowcem, od wigilii tyle uprzędzionych nitek ?super :))

    OdpowiedzUsuń
  6. ...bo pracusie wciąż pracują.
    To jest pasja!

    OdpowiedzUsuń
  7. Antosia - nie uprzędłam tego wszystkiego od Wigilii, taka zdolna to nie jestem!!!

    Pokazałam Wam grudniowy efekt pracy. Dla tego ALBO (pamiętacie) zarywałam noce:)

    Kołowrotek wciąga okrutnie, ale w jakiś magiczny sposób mnie uspokaja. Tak ja nitka kręci się w jedną stronę, tak moje myśli znajdują odpowiedni tor.

    Krokiem milowym był majowy kurs w Lądku. Basiu i Danielo - jeszcze raz WIELKIE DZIĘKUJĘ!
    Choć szło mi tam kiepsko (tak sądzę), coś zakiełkowało i jak odpaliłam swój sprzęt, nie czułam się jak dziecko we mgle.

    Egunia - to Traditional Ashford'a.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże, ale cuda!
    Nitki są po prostu piękne.Zachwycające. Cieszę się razem z Tobą! A kołowrotek na tle tego okna wygląda po prostu tak,jakby tam był od zawsze :)))

    Jestem przekonana, że ten model,choć nie Twój wymarzony,będzie doskonały.Zresztą,jestem przekonana, że za jakiś czas kupisz następny.Znam tę chorobę :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. tylko zeby maz nie byl zazdrosny :)) zartuje! weleka pierwsza klasa, w cudnych kolorach! serdecznosci*****

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż mi się micha uśmiechnęła :))) Nareszcie masz i jak pięknie wykorzystujesz ;)
    No i nareszcie ktoś,kto lubi sheltand jak ja :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaaaa, ale piekny! Ech, marzy mi sie i kurs przędzenia i takie cudo w dou. Bardzo, bardzo marzy.
    Zaraz zżółknę z zazdrości, pieknie wyglądają te Twoje niteczki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic mnie to nie obchodzi;) W ogóle na to nie patrzę, zamykam oczy i nic, nic nie widziałam. Nie mogę się tym zarazić, po prostu nie mogę! czy ktoś ma szczepionkę?

    P.S. Podejrzałam troszeczkę jednym okiem - pięęęęęęęęęęęękne!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne te nitki. No teraz będę zaglądać do Ciebie jeszcze częściej...

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję serdecznie pierwszego kołowrotka i pięknych nitek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dorothea - szczerze przyznaję, to są pierwsze nitki i jak się niebawem przekonasz daleko im do ideału (tym najpierwszym)...

    Brahdelt, Krystyna - po takich słowach muszę się jeszcze bardziej przyłożyć:) ...a ta moja perfekcja, to mi czasem działa na nerwy!

    Tkaitka - gdyby moja mama przeczytała to, co napisałaś, byłaby zaskoczona:)

    Basiu - Nauczycielko Ty moja (przez duże N jak widzisz), nie mogłam Cię zawieść. A Traditionala nie zamieniłabym już... chyba??? :)

    Kasia - mąż nie jest zazdrosny:) Nawet jest mu to na rękę, bo mu nie 'bręczę',jak oddaje się własnemu hobby :)

    Laura - dobry człowiek z Ciebie, nie zazdrościsz, tylko się razem cieszysz. To to lubię!!! Shetland uwielbiam, ale z Corriedale chyba się nie zakoleguję:(

    Violet - chcesz to żółknij, ale na kurs i tak się zapisz, a kołowrotek też się pewnie znajdzie:)

    Asi - spójrz no miła dokładniej, otwórz to drugie oczko, a zobaczysz, że daleka droga przede mną:)))

    Maggi - zawsze jesteś mile widziana:)

    Pracownia na Kaszubach - DZIĘKUJĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  16. piękne, jak zwykle piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwsze niteczki i takie piękne? Znaczy ,masz jeszcze jeden talent . Podziwiam bo tylko to mi pozostało.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rene,DZIĘKUJĘ!Bardzo,bardzo mi miło!

    Traddy,to kołowrotek niemal doskonały.Jak dokupisz skrzydełka Jumbo i lace będziesz miała wszystko w jednym! Ograniczeniem grubości wełny jest jedynie wlot wrzeciona.

    A z Corriediale,skontroluj jeszcze proszę to,jak trzymasz czesankę. Odległość między jedną ręką a drugą nie może byc ani za duża,ani za mała. U mnie to jakieś 6-8cm :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Makajka, Krysia - to bardzo miłe :)

    Basiu - jeśli mogę prosić o jakiś tyci link, albo zdjątko, bo jeszcze kupię skrzydełka Jumbo i Lace do innego modelu kołowrotka:(((

    OdpowiedzUsuń
  20. cudowne, cudowne cudowne i nie będę ukrywać ze zazdroszczę ich strasznie ;)masz prawdziwy talent jeżeli machnełaś takie cuda za pierwszym podejściem :))aż się boję pomyśleć co pokażesz następnym razem ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anna - proszę mi tu poprzeczki tak wysoko nie stawiać, bo ja już się boję i ze strachu nie usiadę do kołowrotka;)

    OdpowiedzUsuń
  22. yyyh! ale śliczne te wełny!
    kołowrotkiem też się zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rene, jeśli dobrze widzę,to masz kołowrotek dokładnie taki jak ja,z podwójnym naciagiem :)
    Dodatki u Danieli nazywają się :
    do nitki lace:
    Vysokorychlostní navíječ pro dvojitý pohon [HSDDAK]
    do nici artystycznych:
    Souprava Jumbo navíječe pro dvojitý pohon [JDDFU]
    Fajne jest to,ze teraz Jumbo ma nową tralkę z większym wlotem wrzeciona i można robić straszne"grubasy" :)))

    Muszę Ci jednak na ucho powiedzieć,że odkąd mam Joya,co to go nie kochałam,to nawet z nim śpię w jedyn pokoju.Taki jest skubany piękny :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluje pięknego prezentu i jeszcze bardziej przepięknych włóczek własnej roboty:))
    Pozdrawiam, Sabina

    OdpowiedzUsuń
  25. Basiu - DZIĘKUJĘ :)
    Joy, to ten w torbie turystycznej? :) Zawsze gotowy do podróży...


    Fouzune - witam w moich progach :)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję!

    OdpowiedzUsuń