niedziela, 3 czerwca 2012

Nałóg, zgubna rzecz ?


Kilka tygodni temu z rodziną wybraliśmy się na wycieczkę. Była to ucieczka z krainy deszczowców, w poszukiwaniu słońca. Udaliśmy się więc na Południe.

Wydawać by się mogło, że to wyprawa wakacyjna, odpoczynek, relaks, kąpiele słoneczne. Nic bardziej mylnego. Wróciłam wymęczona, pokonałam kilka tysięcy schodów [nie rozumiem dlaczego starożytni osiedlali się tak wysoko ;)], setki kilometrów [przeżyłam dodatkową atrakcję, kiedy to w deszczowy dzień, samochód stał się szalonym solistą na lodzie] za to bogata w smaki (napełniona świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy) i obrazy. Poniżej kilka z nich zatrzymanych w kadrze:



Nafplio i okolice:











Ateny:







Delfy:







Podróż morska [wyspa Hydra i Spetses]









Po raz pierwszy od wielu lat nie zabrałam ze sobą skrawka włóczki i drutów. Po ostatnich greckich wakacjach, gdzie temperatury nie sprzyjały dzierganiu, myślałam że tym razem będzie podobnie. Okazało się jednak, że były i to bardzo. Czułam się jak na głodzie, ręce chętnie by się czymś zajęły, a tu nic. Wytrzymałam jeden dzień, drugi, na trzeci było już źle. Zwiedzając różne ciekawe i piękne miejsca, wypatrywałam sklepiku, gdzie znalazłoby się coś dla uzależnionej. Na próżno :( Podczas kolejnego spaceru, kompletnie wygłodniała dostrzegłam coś na kształt pasmanterii. Hurra! Miejsce dość osobliwe, jakby wycięte z gazetki z lat pięćdziesiątych i chyba od tamtej pory nie odkurzane. Ale pod kołderką długo zbieranego kurzu znalazłam bawełnę. Sklepikarz wyszperał nawet pasujące szydełko. Pełnia szczęścia :)










Przy zwijaniu włóczka koszmarnie się poplątała, ale dla mnie to żaden problem. Przekładałam nitkę to z góry, to z dołu dzielnie do drugiej w nocy. Czysta przyjemność!!! Nałóg zaspokojony, a wycieczka udana :)


9 komentarzy:

  1. Ależ piękne widoki! Kocham Grecję, zwłaszcza wyspy. No i chyba uprzedziliście wielkie grupy turystów, więc wszystko dla Was :)
    Kiedyś jak Ty myślałam,że dam radę wyjechać tylko z książką, ale już nie próbuję :) Byłam na głodzie jak TY.
    Serdeczności :):):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nałóg to fajna rzecz ;)) Wycieczka niesamowita, aż zazdroszczę. Oglądam te piękne zdjęcia i naoglądać się nie mogę. Śliczny delfin :)) A gdzie ten lód był??

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ piękna wycieczka, dziękuję bardzo za piękne widoczki i te....palmy, ach być tam teraz, gdy tak zimno u nas:)
    Szczęście, że znalazłaś antidotum na swój głód:)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna ta Grecja:) To prawda,że w nocy dowożą kamienie ciężarówkami dla turystów?:)Nałogi są fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Basiu - tłumy nas na szczęście ominęły, bo tego nie lubię. Masz rację - wyspy są o wiele bardziej klimatyczne, urocze po prostu. Teraz już wiem, że bez drutów się nie ruszam z domu :) Buziaki!

    aniam1009 - nałogi bywają milutkie. Delfiny były niewątpliwą atrakcją, pisk na statku jak na koncercie boysbandu ;) Pomimo, że nie zawsze było ciepło, to lodu nie było. Miałam na myśli mokrą od deszczu drogę.

    Robótki Marleny - widoki naprawdę prześliczne. Zdjęcia - fajna rzecz, pozawalają wrócić w tamte miejsca :)

    Viola - kamieni tam dostatek. Miałabym ochotę piaskowca przytargać i domek sobie zbudować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba trochę Ci zazdroszczę, bo wyspy kocham bezgranicznie i już dwa lata tam nie byłam :( Cudownie się tam czuję, zwłaszcza, że zwykle tam żegluję - ale mi się rymuje!
    Wspaniała wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna wycieczka! I delfiny na żywo, w dodatku na wolności, nie w delfinarium!
    Zazroszę, ale nie zawiszczę.
    No i co idziergałaś z tej bawełny? Już gotowe?
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  8. Iza Bela Stitches - nie dziwię się Twojej tęsknocie, miejsce jest fantastyczne. Ja nie żegluję, niestety, choć chciałabym. Muszę coś w tym kierunku zrobić :)

    Plątawki - życzę Ci z całego serca wycieczki w tamte strony. Popełniłam z tej bawełny małe co-nieco. Później sprułam i zaczęłam od nowa, ale jeszcze nie jest to do pokazania. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczna wycieczka, piękne widoki.
    Słuchaj gdyby to nie był tak fajny nałóg i całkowicie nieszkodliwy - zaproponowałabym byśmy stworzyły grupę AA dla robótkomaniaczek :) Uśmiała się czytając ten tekst, rozumiem Cię bardzo, ja się nigdzie nie ruszam bez robótki, teraz nawet w drodze do pracy dziergam, jak nie dziergam to mam wrażenie jakby czas przelatywał mi przez palce.

    OdpowiedzUsuń

Lubię duety

Najbardziej te włóczkowe. Wprost ubóstwiam łączyć ze sobą różne nitki. Dzisiaj napiszę kilka słów o ostatnim "mariażu" wełny szetl...