sobota, 14 lutego 2009

Pojąć żonę

Mąż podsunął mi dzisiaj do przeczytania felieton autorstwa Jana Turnaua.
Oto on:

"...Przeczytałem z Ewangelii Łukasza opowieść o wielkiej uczcie, od udziału w której wymawiali się kolejni zaproszeni(14,16-24). Pierwszy kupił pole, drugi pięć par wołów, trzeci- pojął żonę: gospodarz rozgniewał się bardzo. Otóż przez 31 lat pracowałem w redakcji miesięcznika katolickiego "Więź", gdzie byli ludzie bardzo pomysłowi. Jeden z nich, Stefan Bakinowski, wytłumaczył nam kiedyś, czemu Jezus miał pretensję do trzeciego z zaproszonych: czyżby był przeciw małżeństwu, nie rozumiał, że żonie coś się należy, choćby zaraz po ślubie? Nie, broń Boże-ale ów żonkiś skłamał: żony nie sposób pojąć!
Moje przesłanie do wszystkich panów młodych jest takie: nie łudźcie się, że kiedykolwiek zrozumiecie osobę zwaną waszą połowicą. Przyjmijcie do (pozytywnej!) wiadomości, że kobieta jest kobietą, nie mężczyzną, myśli, a już na pewno czuje inaczej. Pogódźcie się z tym faktem-a wytrzymacie!
Wszystko to z tak zwaną popularnie wicewersą! Żona męża też pojąć nie zdoła. Co jako mąż z prawie półwiecznym stażem ogłaszam "urbi et orbi" w wigilię walentynek, święta zakochanych-oby potężniejszych niż czas."

Ja jako kobieta z prawie jedenastoletnim stażem małżeńskim, śwadoma tego, że mężczyzna jest mężczyzną, a nie kobietą, życzę Wam wszystkim morza miłości w DNIU ŚWIĘTEGO WALENTEGO i na każdy kolejny dzień;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz