czwartek, 5 lutego 2009

Ja chcę wiosny!

Obecna aura tak strasznie działa mi na nerwy, że tylko niecenzuralne słowa cisną mi się na usta. Choćby chociaż jeden, jedynący, najmniejszy promyk słońca, ale nie nic...:(



Drutuję sobie grzecznie, robótki przybywa, w zasadzie wystarczy pozszywać, wyprać i będzie...



Mam w zwyczaju zawsze na początku każdej części zostawiać nitki, którymi potem zszywam poszczególne części ze sobą. Zostawiłam dzisiaj robótkę samą na kanapie, oddaliłam się na chwilkę i na nieszczęście w pobliżu leżały nożyczki. Mój trzyletni synek skrzętnie to wykorzystał i poobcinał kilka nitek(żeby chociaż został kawalątek..., musiałam przeciągać nitkę w pierwszym rzędzie, aby ocalić robótkę. Na szczęście nie poprzecinał poszczególnych części:))



Tu fotka przed atakiem Nożycorękiego:



... a takie wybrałam guziki, choć zdjęcie raczej z tych niewyraźnych:)






Kolor guzików dobrałam do połyskującej cieniutkiej tasiemki, wplecionej we włóczkę.





Niech zaświeci wreszcie słoneczko, to może nastrój mi się poprawi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz