piątek, 4 marca 2011

Radoszka :)

Pisałam już kiedyś, że jestem uparta?! Co prawda lata świetności pod tym względem mam już za sobą (człowiek z wiekiem łagodnieje, nabiera dystansu, takie mam wrażenie). Jednak ciągle bywam jeszcze osiołkiem - uparciuchem.
Zwłaszcza jak mi coś nie wychodzi. Potrafię siedzieć godzinami, kombinować i opanować 'nieopanowane' :)

Tym razem poszło szybko. Ale podchodziłam do tematu stopniowo, zgłębiając go teoretycznie, co dla mnie nie jest wcale oczywiste. Natura niecierpliwca pcha mnie zawsze do metody prób i błędów.

Koniecznie chciałam bowiem opanować nową technikę przędzenia.

Pierwsze podejście praktyczne, okazało się fiaskiem. Miałam kiepskiego singla, który się zrywał. Powstał on z czaesanki Corriedale, z którą się absolutnie nie polubiłam, ale wrócę do niej i jeszcze udowodnię, że potrafię ją uprząść :)


Postawiłam na czesankę merino&jedwab, bo singiel jest 'mocny i stabilny'.

Z prywatnej wymianki czesankowej, dostałam od Marty odpowiedni materiał.
Najpierw uprzędłam ponad 400m singla typu Fingering:








Z pozostałego kawałka ukręciłam cieniznę:






Którą zamieniałam w.....


Tadam, oto moja pierwsza wełenka Navajo:







Nie jest tego dużo, bo zaledwie 34m, ale duma mnie rozpiera :)))
Na etui do telefonu wystarczy!!!

Oczywiście przede mną kilometry singla do uprzędzenia i godziny ćwiczeń. Ale cieszę się, że zakumałam o co w tym chodzi.


Bardzo pomocny okazał się filmik, który dawno temu umieściła na swoim blogu Basia. Jest wiele innych filmików, ale sposób w jaki łączy nitkę Sarah Anderson, jest jak dla mnie perfekcyjny i bardzo miły dla oka :)
Technika ta daje śliczny skręt, możecie sobie popodziwiać u Fanaberii i Kocurka!

14 komentarzy:

  1. Gratulacje - nitka piękna, a docenię w 100 procentach, jak już będę wiedziała, o co chodzi z tym navajo:)))
    (też jestem niecierpliwiec, nie cierpię instrukcji, metoda prób i błędów to moja bajka - łączę się w podobieństwie:D)

    OdpowiedzUsuń
  2. nic a nic nie rozumiem z tego co piszesz, ale to co widzę jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam i odrobinkę zazdroszczę umiejętności. Śliczne te Twoje wełenki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za pochwały :)

    Jestem dowodem na to, że nie jest to trudne!!! Stawiam pierwsze kroki i sama się dziwię, że mi zaczyna wychodzić :) Naprawdę nie sądziłam, że kręcenie mnie tak wciągnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem po wrażeniem!
    Obejrzałam filmik, Mąż się przysiadł, normalnie hipnoza! A zaczynałaś od razu od kołowrotka? Czy od wrzeciona?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. CU@5 - masz rację hipnoza :) Wiesz, ja wrzeciona chyba nawet nie miałam w ręce. Leżało tuż obok, ale nie miałabym do niego serca. Podziwiam dziewczyny za pracę na wrzecionie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja dalej cholerstwa nie potrafię :(((. Się zaplączę zawsze :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie Ci to wyszło - pięknie.
    Zobaczysz - navajo uzaleznia - bardzo mocno. To piękny splot,który niezwykle podkreśla urodę czesanki.

    A filmik dalej uważam za jeden z lepszych w sieci.

    Laurko,nie stresuj się - damy radę )

    OdpowiedzUsuń
  9. Navajo wygląda kusząco...
    Piękna wełenka Ci wyszła!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne rzeczy tu znalazłam i będe jeszcze zagladać:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję :) Obiecuję, że będę ćwiczyć dalej sumiennie!!!

    Kameleon - witam serdecznie i zapraszam jak najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń