sobota, 5 września 2009

Wspomnienie wakacji...

Cały rok czeka się z utęsknieniem na wakacje, a te mijają w oka mgnieniu:( Też odnosicie takie wrażenie???

Ja z rodzinką od czterech lat jeżdżę w to samo miejsce(urocze, z szeroką plażą, wolne od tłumów...jeszcze) i przyznam Wam się do czegoś:

KOCHAM POLSKIE MORZE!!!

Nie przeszkadza mi wiatr, czarne chmury, zimna woda(ta bywa całkiem ciepła). Zupełnie nie pociągają mnie zagraniczne wyjazdy, hotele(niezależnie od tego, ile mają gwiazdek). Oczywiście są miejsca na świecie, które chciałabym odwiedzić, ale w lecie chcę tylko nad Bałtyk:). Jeżdzę tam od dziecka i nie zamierzam tego zmieniać~_*.



Wszyscy zaopatrzylismy się w kurtki i ani deszcz, ani wiatr nie jest nam straszny. Niech Was nie zmyli mina mojej córki na pierwszej fotce, ona też lubi polskie morze:)))








Lubię się również plażować i mam do tego stosowny ekwipunek, który dzielnie targamy na piach:





Ale nade wszystko kocham spacery brzegiem morza i brodzenie w nim, ochlapane spodnie, szum wody...
Na pamiątkę tych uroczych spacerków przywiozłam sobie to:






Przed wyjazdem zastanawiałam się jaką robótkę wziąć ze sobą. Zapakowałam Daisy i motek Angory w pięknym jasnozielonym kolorze, z której postanowiłam wydziergać chustę. Nie miałam pojęcia, jak mi pójdzie dzierganie. Okazało się, że wzór jest prosty i robótki przybywało niesłychanie szybko. Zaczęłam robić w samochodzie i kiedy dojechałam nad morze(po drodze na dwa dni zatrzymaliśmy się u teściów), chusta była niemal gotowa. Na Daisy nie miałam ochoty i zgadnijcie co zrobiłam... Oczywiście pojechałam do Kołobrzegu i w pierwszej napotkanej pasmanterii kupiłam co, ... Angorę (wybór był marny), dwa motki, tak na wszelki wypadek. Znad morza wróciłam z trzema szalami. A w czasie pobytu u mamy zrobiłam jeszcze jeden;)))
Tak więc jestem posiadaczką tej 'kupki 'szali :





Tu kilka innych ujęć Swallowtail Shawl:








Wzór jest naprawdę wdzięczny w robocie i z pewnością jeszcze kilka egzemplarzy powstanie(na pewno dla siostry i bratowej). Jasnozielony podaruję teściowej, bo ten sobie wybrała;)


Nie tylko na dzierganiu upłynął mi wakacyjny czas. Zajęłam się jeszcze czymś, co również lubię robić. Mianowicie domową produkcją dżemów, dżemików, soków pomidorowych i nalewek(tu z wiśni i orzechów włoskich):






Jednak nie wszystko, co jest na zdjęciu wyprodukowałam sama. Ogórki i grzybki, to podarunek od teściowej dla moje Zuzi, która uwielbia ogórki curry(zresztą ja też, naprawdę są godne polecenia, jakby któraś z Was chciała przepis, służę)

wtorek, 1 września 2009

Dziękuję i przepraszam:)

Wróciłam i ....

na początku bardzo DZIĘKUJĘ za miłe komentarze do poprzedniego wpisu, za życzenia miłego wypoczynku. Jak tylko będzie okazja, pokażę jak robi się kwiatki na szydełku i jak formuje się główkę rękawa:)


Teraz PRZEPRASZAM Dziewczyny, które chętnie przygarną gazetkę Schachenmayr Impulse 604 za zwłokę, ale przedłużyłam nieco wakacje...



Dzisiaj odbyło się losowanie:






Mój synek wlosował karteczkę, na której napisałam:






Magdalena- proszę odezwij się na maila:)))


Minie trochę czasu, zanim nadrobię bloggowe zaległości(nie czytałam, nie komentowałam, nie wiem co u Was, a jestem bardzo ciekawa*_*). Jak tylko wrócę do rzeczywistości(ciągle jeszcze głowę mam na wakacjach), to się odezwę. Pozdrawiam Was bardzo, bardzo serdecznie:)))

Liebe Grüße nach Deutschland und Österreich!!!

środa, 5 sierpnia 2009

Jacke mit Häkelblüten

Wiem, wiem, pewnie powiecie, że nie jestem oryginalna. Jakoś to przeżyję:) Ale za to zrobiłam sobie oryginał i bardzo się z tego cieszę, choć nie zawsze mi było do śmiechu podczas dziergania.

Ale od początku. Model wpadł mi w oko od pierwszego wejrzenia. Kupiłam na e-bay gazetkę z wzorem, włóczkę zamówiłam z Niemiec(idąc za ciosem, żeby mieć oryginał). Zresztą błyskawicznie do mnie dotarła i... wzięłam się do pracy.
Sam wzorek jest wdziędzny do dziergania, szybko się go zapamiętuje, trochę jazdy miałam z główką rękawów. Robiłam stosując rzędy skrócone, do tego wzór musiał się zgadzać i wymagało to sporej koncentracji. W ogóle swterek jest raczej dla cierpliwych, bo jest dość pracochłonny:)

Tu fotka przed zszyciem:






A tu już po:








Troszkę zbliżeń:










Tutaj ja i mój kochany mały Ktoś :






Sweterek pochodzi z gazetki Schachenmayr Impulse 604 . Włóczka to Eco Cotton , kolor nr 10. Całość robiłam na drutach 3,5mm, konsekwentnie trzymając sie opisu i zużyłam niecałe 400g tej bawełny. Guziczki, jak widzicie dość liczne i w zasadzie każdy inny, bo to sama natura~_*.


Włóczka jest bardzo miła w dotyku i dobrze się z niej robi, mogę ją polecić z czystym sercem. Dostępna jest w kilku kolorach w pasmanterii Pati.


Dziewczyny, jeśli któraś z Was miałaby ochotę wejść w posiadanie tej gazetki, to chętnie ją podaruję. Skrobnijcie słówko! Dodam, że jest to nówka nieśmigana(werja w języku niemieckim), bo ja dostałam z włóczką egzemplarz roboczy:). Jeśli będzie więcej niż jedna chętna, to zrobię LOSOWANIE:) Jednak dopiero po 20 sierpnia, bo raczej wcześniej nie będę miała dostępu do komputera. Tymczasem:)


piątek, 31 lipca 2009

Wyszłam na szaro?!

Dostałam od mojej mamy włóczkę. Co prawda z odzysku, ale w pięknym szarym odcieniu. Pomyślałam, że dobiorę jakąś kontrastową nitkę i może coś fajnego uda mi się wydziergać. Tym bardziej, że poprzedni sweterek się blokuje, więc ręce mam wolne i chętne do pracy.

Wczoraj późnym popołudniem wskoczyłam na moją strzałę (znaczy się rower) i pojechałam do pobliskiej pasmanterii. Wybór ku mojej radości był duży. Dobrałam włóczkę, ba nawet pasujące guziki i hajda do domu. Zabrałam się za robotę i ... klops. Nie podobało mi się nic a nic:( Wyszłam na tej szarej bawełnie na szaro!!! Po prostu było widać, że nitka swój życiorys ma...

Dzisiaj po śniadanku, prędziutko pojechałam do pasmanterii i kupiłam dziewiczą niteczkę i natychmiast po powrocie na własną kanapę, oddałam się dzierganiu:)


Może nie mam zbyt dużych osiągów, ale jak ktoś stroni od zszywania, to ma ponad 200 oczek na drutach^_^.


Oto efekt na teraz:






Nie muszę chyba zdradzać, co mam na drutach, bo pewnie wszyscy i tak doskonale to wiedzą?:)

Szperając ostatnio w sieci, natknęłam się na kilka modeli, które wpadły mi w oko, może któryś z nich wrzucę na warsztat?:




Trzy z nich pochodzą stąd, a jeden znalazłam tu.

poniedziałek, 27 lipca 2009

Pyszne rogaliki

Dzisiaj będzie słodko, bo postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na rogaliki, które nazywają się PYSZNE i nie ja tę nazwę wymyśliłam.

Składniki ciasta:

* 0,5kg mąki tortowej(ale śmiało można ją zastąpić inną pszenną dobrej jakości)
* 1 kostka masła
* 3/4 kostki drożdży
* 2 żółtka
* 1 kubek śmietanki 18%
* 1 szkanka cukru


Składniki farszu:

* jabłka ( dwie, trzy sztuki)
* cukier brązowy
* cukier waniliowy (odrobinka)
* cynamon


Wykonanie: wszystkie składniki połączyć ze sobą i dobrze wyrobić. Ja osobiście robię osobno rozczyn z drodży, łyżki cukru( podbieram z 1 szklanki cukru potrzebnej do ciasta), dwóch łyżek mąki i odrobiny mleka. Ciasto rozwałkować, powycinać trójkąty, wypełnić farszem i zawinąć. Piec w temperaturze 180 stopni C przez 15 minut.
Jabłka kroję w cząstki, posypuję cukrem i cynamonem. Można jednak jabłka pokroić drobniutko i powstałym w ten sposób farszem wypełnić rogaliki, jak kto woli:). Przed włożeniem do piekarnika, pędzluję rogaliki niewykorzystanym, rozmąconym białkiem. Po wystygnięciu pokrywam rogaliki lukrem. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze dodaję do lukru troszeczkę soku z cytryny?:)


Dawno nie pisałam o moich dziewiarskich dokonaniach, ale nie próżnowałam. Sweterk, który obecnie dziergam jest na finiszu i niebawem pokażę Wam go w pełnej krasie. Dzisiaj tylko w kawałkach:






W sobotę odwiedziła mnie Brahdelt i przyniosła ze sobą te bułeczki-jagodzianki(zdjęcie jest jej włsnością):






Smakowały wybornie, pycha:))) Pogadałyśmy, trochę pojadłyśmy i czas, jak to zwykle bywa, szybko minął:( Wizyta Jonki sprawiła mi wielką radość i mam nadzieję, że na tej jednej wizycie się nie skończy?:)

środa, 8 lipca 2009

?;)

Taki symbol zamieściłam przy jednym z pasków postępu.
Jesteście ciekawe, co się za nim kryło. Już spieszę z odpowiedzią:)

Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia, jest pierwszym z kolekcji pani Kim Hargreaves, który mam w swoim dorobku(choć w planach jest jeszcze kilka). Pochodzi z książki Nectar .

Zanim jednak zaczęłam go robić, minęło sporo czasu, bo szukałam odpowiedniej włóczki. Wybór padł na Mondo Lana Grossa, jest to mieszanka wełny merino i bawełny, milutka, mięciutka, bardzo dobrze się z niej robi, choć można jej zarzucić lekką wiotkość. Włóczka ma bardzo ciekawy kolor, niby szara, a z nutą mięty, albo pistacji:)
Tym razem nie miałam żadnego problemu z guzikami, od razu trafiłam na idealne. Sam sweterek robi się bardzo przyjemnie.

Oto moja Harmony:






Tutaj trochę zbliżeń:






Dekolt, plisa i guziki:






Tradycyjnie na koniec ja:






Robótkę zaczynamy od plisy i w zasadzie tylko przy niej szczegółowo trzymałam się opisu. Później bywało różnie. Rękawy robiłam metodą Magic Loop, a przy podkroju pach i przy formowaniu główki rękawa zastosowałam rzędy skrócone- Short Rows.






Całość robiłam na drutach 4mm i na rozmiar M zużyłam około 340 g włóczki (120m/50g).

niedziela, 28 czerwca 2009

Bolerko, czyli moja wersja Cropped Cardigan

Skończyłam moje bolerko już ponad tydzień temu, ale musiało wyprane i pachnące poczekać na lepszą pogodę do fotografowania:)
Wyszukała go w sieci Pimposhka, zaczęła dziergać i w ślad za nią poszłam ja.
Projekt z serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Raglan robiony od góry, opis prosty i czytelny. Chociaż ja nie trzymałam się go przesadnie. Po raz pierwszy robiłam I-CORD i bardzo mi się ten sposób wykańczania dekoltu spodobał, pewnie wykorzystam go przy innej okazji. Zrobiłam inne listki, według własnego pomysłu( w oryginale wykonane były ściegiem ryżowym, moje są gładkie). Teraz kilka 'leżących'ujęć:






Kilka na manekinie:







...i trochę zbliżeń:








A na koniec ja:







Może pomyślicie, że przesadziłam z tą różą(sama chyba nie odważyłabym się tak wyjść z domu), ale tak bardzo spodobała mi się dziergana róża Effci, a że swojej jeszcze nie zrobiłam, to gwizdnęłam z pobliskiego krzaczora i przyozdobiłam nią swoją pierś:)



Bolerko zrobiłam z Angory Ram, na drutach 3mm i zużyłam półtora motka włóczki. Plisę przyszyłam bardzo grzecznie i cierpliwie graftingiem :








Oczka z odpowiedniego rzędu nabrałam na dodatkowy drut i poszło...
Nie zwracajcie szczególnej uwagi na kolory bolerka na zdjęciach, bo jak widzicie dzisiaj to była loteria. W rzeczywistości kolor jest 'bardzo granatowy', ale nie tak ciemny jak listki.


A teraz z innej beczki.

Znalazłam u Brahdelt przepis na najłatwiejszy biszkopt Babci Doroty i dzisiaj czem prędzej go upiekłam:






Prawdziwa pychotka, znika z talerza w oka mgnieniu, szczerze polecam:) Chyba po raz ostatni wykorzystałam w tym sezonie świeże truskawki:(

don't ask

... mijający właśnie rok był inny, niełatwy, wiele mnie nauczył o sobie samej. Zdarzyło się dużo przykrych rzeczy, ale były też momenty wart...