środa, 7 stycznia 2015

Z Nowym Rokiem.... żółwim krokiem

Nowy Rok zdążył się wkraść, rozpędzić, a ja sobie cichcem przemknęłam. Przyjmijcie moje spóźnione życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności. Nie będę podsumowywać minionego roku, był trudny i nigdy go nie zapomnę.

Cieszę się, że dla innych był udany i przyniósł spełnienie. Nasze blogowe Koleżanki zostały mamami i to jest piękne :) Gratulacje!!!

Święta spędziłam poza domem, w pięknych okolicznościach przyrody. Mogłam nacieszyć oczy, pospacerować i zrobić wreszcie trochę zdjęć. Pokażę Wam czapki, w większości to projekty Hani. Fantastycznie rozpisane! ... i jeszcze kilka innych rzeczy też pokażę.


All that Jazz




Basia






Hit the Road






Cabling






Wcisnę tu jeszcze zeszłoroczne udziergi dla męskiej części mojej rodziny, mocno już eksploatowane:







Oprócz tego zrobiłam kapciochy, szybki projekt pod choinkę dla siostry:







... i sweter Graham, z tego samego rodzaju włóczki co Licealny:





Oj mroźno było bardzo i słońce raziło...




Sweter też pojechał do siostry :) więc jest do powtórki!

Wszystkie dzianiny powstały z włóczek z pudła, co mnie ogromnie cieszy. Robię miejsce na nowe... Przerobiłam Madelinetosh, miałam dwa pojedyncze motki na czapki (All that Jazz i Cabling), Malabrigo (Hit the Road) , Holst Garn w tandemie z BC GARN (kapciochy), Rowan (komplet dla W.) i Araucania Lauca (mężowa)

Jak widzicie trochę nitek przerobiłam i ... dziergam dalej ale z takim trudem jak nigdy dotąd. Co to będzie, jak mi się odechce drutami machać? Plany w każdym razie mam bardzo duże :)


Na koniec kilka zimowych widoków:



czwartek, 11 grudnia 2014

Ci...Sza

Niemiłosierna cisza tu zapadła. Męczy mnie to bardzo, jest kilka ale, ale nie będę o nich pisać. Cały czas coś dłubię, dziergam, czytam... tylko z ogarnięciem się i wszystkiego wokół mam nieco trudnośći :/

Żywię głęboką nadzieję, że uda mi/mnie się wreszcie zrobić zdjęcia i pokazać to, co naprodukowałam w ostatnim czasie :) Na przekór szarzyźnie działo się dość kolorowo. Uprasza się zatem o mocne trzymanie kciuków!!!

Kilka obrazków popełnionych przeze mnie, a co za tym idzie beze mnie na nich ;)





Plany dziewiarskie mam takie, że przydałaby się kolejna para rąk, a może i ze dwie. Macie pewnie takie samo odczucie, zwłaszcza teraz w czasie przedświątecznej bieganiny?!

Cieszę się z tego, że wykorzystuję włóczkowe zapasy i pudła powoli pustoszeją. Niestety pokusa zakupu nowych nitek mnie nie opuszcza. Popełniłam całkiem drogi grzech, ale... jak tu się oprzeć? Zobaczcie same...




Do rychłego spotkania!

niedziela, 2 listopada 2014

Ciepłe coś...

Zrobiłam komin, łatwy w wykonaniu, z grubej włóczki... dzięki temu dzierga się go błyskawicznie :)
Pogoda sprzyja noszeniu otulaczy, bo ziąb staje się wszechobecny, nawet jak słońce nieśmiało dotyka nas swoimi promieniami.

Nie pokażę mojego udziergu w pełnej krasie. Jeśli ktoś miałby ochotę na przetestowanie wzoru po angielsku, zapraszam!
No chyba, że ktoś bardzo chciałby po polsku, to też da się zrobić ;)






Termin jest dość krótki, bo do 10 listopada. Ale naprawdę to bezproblemowy projekt. Druty 6,5mm i odpowiednia włóczka.
Potrzebuję pięciu Osób, które zechcą poświęcić dla mnie kilka wieczorów...

sobota, 11 października 2014

Tangled Hat

Dzięki Kasi (DZIĘKUJĘ!) tak nazywa się moja autorska czapka, dostępna w dwóch językach na Ravelry.






Zastosowałam w wersji polskiej angielskie skróty, które wyjaśniłam w legendzie. Zdecydowana większość Dziewczyn, które testowały czapkę przyznała, że to ułatwia dzierganie. Może spadną na mnie za to gromy, a może ktoś wymyśli wreszcie polskie skróty literowe?



Czapka będzie odpowiednia zarówno dla pań, jak i panów :) Nie mam pod ręką pana gotowego wystąpić w roli modela, ale mam Córkę, która wystąpiła w zastępstwie:







Co Wy na to?

wtorek, 23 września 2014

Stało się, jesień przyszła...

... i jak na nią przystało, przywitała nas deszczem! Trzeba jakoś przetrwać (wiem, wiem, jesień bywa piękna, złota, polska i tak dalej...), zorganizować się, zasilić pudła. Długie wieczory przed nami, więc włóczki nie może zabraknąć ;) Lato pożegnało mnie paczuszką z iście jesiennym podmuchem.

Będzie chusta, będzie sweter i.... czapki się robią. Sezon na ciepłe otulenie czas zacząć!






Nie to żebym się chwaliła, dzielę się radością, która wypadła z koperty:






Na zdjęciach widać, skąd wełna do mnie przybyła :) U Marty można zamówić kolor jaki tylko nam się zamarzy!






W kopercie znalazłam wielki bonus, za który należy się Marcie wielkie DZIĘKUJĘ!!!






W koszyku "od Sasa do Lasa", ale nie będę przerabiała tych śliczności w jednym projekcie ;)


Proszę trzymać kciuki, żeby zamiary zamieniły się w czyny :)

Mam jeszcze komunikat-prośbę, anons rzec by można. Poszukuję osoby, która ogarnęłaby dzianiny, w których jestem zagrzebana po uszy, przyszyje do nich guziki!!! Potrzebuję kogoś, kto to wszystko obfotografuje i zamieści na moim blogu :D Tyły mam kilkuletnie, się zorientowałam...

niedziela, 31 sierpnia 2014

Wink by Hanna Maciejewska


... kolejny test, kolejna przyjemność! Sweter robiło się szybko i łatwo. Przewietrzyłam pudła i wykorzystałam Rowan Kid Classic w kolorze gorzkiej czekolady, Peat 832. Włóczka z włoskiem, nie każdy lubi, ale dla mnie jest w porządku. Dzianina wychodzi lekka i ciepła.

Muszę przyznać, że sfotografowanie swetra okazało się nie lada wyzwaniem... Trudny kolor, problemy ze światłem. Córka pstrykała fotki w przerwach przejażdżki rowerowej. Kilka zrobiłam w domu. Niestety zdjęcia nie oddają urody swetra. Ale zrehabilituję się. Taki mam plan! Oto żniwo:










Jeśli chodzi o stronę techniczną, zużyłam osiem motków włóczki na drutach 4,5mm. Wzór rozpisany jest tak, że dzianina robi się niemalże sama.


No cóż sweter wita jesień, która wisi już w powietrzu. W związku z tym na balkonie zrobiłam sobie wrzosowisko ;)





wtorek, 12 sierpnia 2014

Mała rzecz a cieszy :)

Owa mała rzecz w ilości hurtowej i różnych wariantach, to dopiero radocha! Trzeba umilać sobie i innym nasze jestestwo, najlepiej drobiazgami, miłymi gestami. Zaraz robi się przyjemniej i człowiek choć na chwilę odrywa się od codziennych spraw, złych wiadomości dochodzących z eteru.

Jakiś czas temu Magda (poznana przeze mnie w magicloop), podarowała mi kilka markerów, które mnie zachwyciły. Dlatego zapytałam ją, czy mogłabym zamówić więcej. Jakaś pazerność nagła się we mnie obudziła. Ale spokojnie, trzymam ją w ryzach! Wczoraj w skrzynce czekało na mnie awizo. Wsiadłam dzisiaj na rower i pojechałam na pocztę odebrać przesyłkę. Oto jej zawartość:









Kolorowe śliczności będą umilać mi moje dzierganie :)

Dostałam też "gratisa", który przypięłam do torebki. Zgubiłam chwosta, który tam był i zastanawiałam się, czym by go zastąpić. Już wiem :)







Oczywiście markery poszły natychmiast w ruch i wyśmienicie spełniają swoje zadanie przy obecnej robótce!









Magdo, ogromnie dziękuję!!!

A Wy lubicie kolorowe markery, czy wykorzystujecie w tym celu kawałki włóczek?


don't ask

... mijający właśnie rok był inny, niełatwy, wiele mnie nauczył o sobie samej. Zdarzyło się dużo przykrych rzeczy, ale były też momenty wart...